Pokazywanie postów oznaczonych etykietą leonard cohen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą leonard cohen. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 stycznia 2011

we rise to play a greater part.


myśl na dziś: dobrze się czasem oderwać od tego, co robimy. wyjść na świat i pochodzić po nim trochę. jeśli nie znajdziesz natchnienia, może za to znajdziesz telewizor?

villanelle.

wtorek, 5 stycznia 2010

and then the angels forget to pray for us.


zdjęcie z okołoświątecznego rodziny odwiedzania. teraz pewnie tam bielej. i pewnie równie pięknie.
dzisiejsza piosenka w dwóch odsłonach. pierwsza wersja sprzed lat, teraz siedzi w głowie odkąd obejrzałam parę dni temu the boat that rocked. (świetna rzecz! polecam bardzo! i dzięki, krzy.)
i druga - taką miałam okazję usłyszeć na żywo w październiku 2008. co doprowadziło mnie do wniosku, że pan leonard starzeje się jak wino. i muzyków ma coraz lepszych.