Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wendy mcneill. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wendy mcneill. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 marca 2011

this time i'm not joking.


warszawa sierpniowa post-beirutowa. teraz tam biało ponoć. u nas nie. jeszcze?


need something to mend me.

sobota, 4 września 2010

wrecked with doubt and shyness.


rundka po bankach. pralka odmawia współpracy w kluczowym momencie, opluwając łazienkę i szeroko pojętą okolicę strumieniami wody. a na koniec próby magicznego zmieszczenia maksymalnej ilości rzeczy w 15 kilogramach. walczę.

stop.

poniedziałek, 8 marca 2010

both hunter and hunted.


w sumie nie planowałam, ale skoro już się zbiegło... kwiatek dla pań z okazji naszego święta. bo każde święto świętować warto, o.
no więc do posłuchania dziś dwie wspaniałe kobiety.

niedziela, 17 stycznia 2010

i go incognito in no shape of my own.

czytam sobie chamowo mirona białoszewskiego. w pewnym momencie opowiada o jednej ze swoich znajomych i pisze tak: 'z maliną warto przeżywać rzeczywistość, wykrzykuje tylko "och, jakie piękne", i to od razu wzmaga apetyt do życia.'
i od razu myślę o paru osobach wokół mnie, z którymi jest podobnie. bo się zachwycają w taki fantastycznie zaraźliwy sposób. bo ten śnieg tak pięknie pada, a film niesamowity jest zupełnie. dzięki wam za to!

a teraz ja spróbuję zarazić entuzjazmem. bo ta pani mnie zachwyca.