Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ulicznie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ulicznie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 września 2010

wrecked with doubt and shyness.


rundka po bankach. pralka odmawia współpracy w kluczowym momencie, opluwając łazienkę i szeroko pojętą okolicę strumieniami wody. a na koniec próby magicznego zmieszczenia maksymalnej ilości rzeczy w 15 kilogramach. walczę.

stop.

czwartek, 26 sierpnia 2010

always golden rocks to throw.


rezerwacje, papiery, załatwiania, przymiarki do pakowania. przymiarki do przygody.

florence.

poniedziałek, 2 sierpnia 2010

we matter more than pounds and pence.


nadspodziewanie męczący dzień. ale na koniec niesamowity zachód słońca i pan sting. symfoniczny.

niedziela, 27 czerwca 2010

when mondays and tuesdays grow cold.


'clarissa crosses eigth street. she loves, helplessly, the dead television set abandoned on the curb alongside a single white patent-leather pump. she loves the vendor's cart piled with broccoli and peaches and mangoes, each labelled with an index card that offers a price amid abundances of punctuation: "$1.49!!" "3 for one dollar!?!" "30 cents ea.!!!!!" ahead, under the arch, an old woman in a dark, neatly tailored dress appears to be singing, stationed precisely between the twin statues of george washington, as warrior and politician, both faces destroyed by the weather. it's the city's crush and heave that moves you; it's intricacy; its endless life.'
(michael cunningham, the hours)

sunday kind of love.

środa, 23 czerwca 2010

maybe someone you've always known.


okna. przez okna świata obserwowanie. a już wkrótce świat przez okna widziany będzie uciekał i zostawał gdzieś daleko z tyłu... ale najpierw ostatnia prosta sesyjna do pokonania.

train song.

wtorek, 22 czerwca 2010

lost your portrait lately when the winter blew.





'it could be a good day; it needs to be treated carefully'
(michael cunningham, the hours)

freedom hangs like heaven over everyone.

czwartek, 17 czerwca 2010

but she's not through with you.


jedzie sobie człowiek spokojnie na rowerze i nagle zostaje potraktowany takim słońcem. i jak tu się nie zachwycić? ten świat to jednak niesamowicie jest wymyślony.

it breaks.

wtorek, 1 czerwca 2010

sobota, 29 maja 2010

listen to the silence, let it ring on.


robin hood obejrzany. parę śmieszności chyba niezamierzonych. i zupełnie nie rozumiem, czemu ludzie wychodzili na tych fantastycznie animowanych napisach końcowych.

dziś po głowie tłucze się joy division. zwłaszcza pierwsze 15-20 sekund.

sobota, 22 maja 2010

everybody wants a box of chocolates and a long stemmed rose.


intelektualny impas przełamany. ależ ulga.

i jednak dziś dzień na tango i okolice. everybody knows.

czwartek, 8 kwietnia 2010

where sunsets are all breathtaking.


dzisiejsze słonce. niesamowitość.
scenic world.

wtorek, 30 marca 2010

open up your heart to me.


długi dzień. intensywny. ale pozytywnie. i świętująco trochę. bo a. i m. dziś stolat mają. to znaczy w sumie 46 kończą.
muzyka dzisiejsza z cyklu podpatrzone. bardzo świetna pani litwinka, czasem śpiewająca po swojemu, czasem po rosyjsku. tu akurat po angielsku. i zawsze pięknie.

wtorek, 23 marca 2010

wiosennie.


prostozmostu.
grunwaldzkiego.

dzisiejszy odcinek sponsoruje pan fryderyk. ale nie byłabym sobą, gdyby nie było w tym odrobiny z panem fryderykiem zabawy. a zatem:
po bałkańsku.
śpiewająco.
klasycznie.

niedziela, 21 marca 2010

it's a celebration for all the red cells going round and round in your body.


dekoracje dekoracjami, odpocząć też trzeba. koniecznie.
a miasto pachnie dziś. milionem różnych zapachów. cudnie jest po prostu.

moja nowa muzyczna miłość. czyli ten pan mi porwał mózg. nie mogę się oderwać.

sobota, 20 marca 2010

speak to me, if you can.


ponoć za mundurem, i tak dalej. widać młody człowiek się przygotowuje już od dziecka.

usłyszane w autobusie dziś.
on: przejdź tam dalej.
ona: nie, bo tam jest słońce.
on (z pełnym czułości pobłażaniem): kochanie, słońce jest na niebie. tam to może świeci.

do posłuchania - odkrycie wczorajsze wieczorne.

czwartek, 18 marca 2010

feeds you tea and oranges that come all the way from china.


tak wyglądał świat w ostatni piątek. sądząc po drobnym wycinku, który obserwuję przez okno, sporo się od tego czasu zmieniło. jak dobrze pójdzie, to jutro się przekonam. trzymajcie kciuki.
dzisiejsza piosenka po to, żebym mogła sobie zrekompensować troszkę. bo chciałam dziś być na koncercie tej pani. a wyszło jak wyszło.

sobota, 13 marca 2010

all it takes is one good thing to happen.


'człowiek, by nie zwaryować
od "rzeczy do zrobienia"
powinien umieć właściwie
ważność tych rzeczy oceniać
a potem - te najważniejsze
wykonać jako pierwsze

a z tych najpierwszych, co: walką
o opierunek, o niefrasunek, o wikt
najpierw człek winien te zrobić
których nie zrobi zań nikt

i oto na oceanie "do-zrobień"
jawi się wyspa -
że najpierw, co muszę zrobić -
to muszę się - otóż - wyspać.'
(andrzej poniedzielski)

powoli dochodzę do momentu, kiedy ta wyspa objawi się. tym bardziej, że słupek rtęci na termometrze rośnie i już przerósł moje ulubione 36,6. eh.

do posłuchania pani lou. bo wydała nową płytę.

środa, 3 marca 2010

maybe your friends think i'm just a stranger,


w ramach nadrabiania filmowych zaległości zobaczyłam o brother where art thou. stąd piosenka.