Pokazywanie postów oznaczonych etykietą barcelona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą barcelona. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 listopada 2012

history begins to be blue and brown eyes.


dziedziniec casa mila. barcelona, wrzesień '12.

'czym jest myślenie bez słów? gdy się go próbuje, nie wychodzi. myślenie w przewrotny sposób usiłuje być słowami.'
(susan sontag - odrodzona. dzienniki)

graveyard.

czwartek, 12 kwietnia 2012

i long for a spark, for a light.


barcelona ulubiona.
napad nostalgii hiszpańskiej mam. oglądam zdjęcia i wspominam.

light all my lights.

wtorek, 28 września 2010

pitch black coffee.


znów trochę papierkowej roboty pozałatwiane. i mimo zmiany otoczenia pewne rzeczy się nie zmieniają - jak na przykład to, że wtorek dniem z housem.
a na dokładkę the good heart. polecam.

aim for a smile.

czwartek, 9 września 2010

yo no lo puedo negar.


z miasta, które nigdy nie śpi. no, pomijając niedzielne przedpołudnia. pan w dredach był częścią grupy wykonującej kubańskie przeboje w wersji przyspieszonej lekko, coby się lepiej tańczyło.
a dziś już barcelona daleko za mną. po nocy w kosmicznym, wszystkomającym pociągu eksploruję oviedo. chłodniej, ale ludzie jakby cieplejsi. mieszkaniowy plan się dziś wyjaśni. albo raczej się okaże, czy wyjaśniony. no i przygoda się zaczyna.

chan.

wtorek, 7 września 2010

y volar como mariposa.


słońce. morze wchodzące w miasto. czy może miasto w morze, trudno powiedzieć. wszędzie ludzie, wszędzie muzyka. mnóstwo wszystkiego. mnóstwo wrażeń.
a w międzyczasie pierwsze pomysły na rozwiązanie hiszpańskiej kwestii mieszkaniowej. coś się wykluwa.

barcelona.