Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ludzie moi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ludzie moi. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 maja 2011

sobota, 2 kwietnia 2011

like a bullet in the head.


w sobotę były wąsy. a potem było wielkie chorowanie. ktoś widział moją odporność może? przydałaby mi się.

you better run.

wtorek, 31 sierpnia 2010

you get plummeted by the downpour.


'gdy ja preferuję kino akcji, on jest reprezentantem kina moralnego niepokoju. lubi położyć się na podłodze, ustawić kamerę naprzeciwko twarzy i filmować. potrafi tak leżeć kwadrans bez ruchu. powstałe w ten sposób filmy są naprawdę niepokojące. żadnych pościgów. ani jednego strzału. tylko niepokój i niepokój.'
(jacek podsiadło - życie, a zwłaszcza śmierć angeliki de sancé)

why am i still laughing?

sobota, 26 czerwca 2010

watch the world spinning.


po dniu wypełnionym pracą intensywną i herbatą z imbirem, wieczór wśród ludzi. dobrze tak.
a dziś praca znów.

out of time.

piątek, 18 czerwca 2010

no sé porqué.


mama. w nowym obiektywie. dziś przyleciał pocztą.

el pájaro.

piątek, 4 czerwca 2010

write a song, i'll sing along.


asia poluje. z chorwackiego lata 2009. dobry czas.

on top of the world again.

niedziela, 23 maja 2010

don't forget to breathe.


myśl z ostatnich dni: nie ma to jak nauka języków. i oglądanie w ramach tejże filmów z gaelem garcią bernalem. (almodovar bez tłumaczenia dobrze robi na wiarę w językowe siły. szkoda tylko, że w kontaktach z obcojęzycznymi ludźmi nie ma wersji z napisami. cóż, zawsze można pomagać sobie angielskim i machaniem rękami. oby.)
to w ramach przeczekiwania deszczu. a teraz świat się piękny zrobił. wyszło słońce, które chłonąć trzeba. i które, mam nadzieję, wysuszy okolicę w końcu.

na dziś ten pan.

niedziela, 9 maja 2010

our little group has always been.


nos. na nosalu, nomen omen. wygrzebane z jakiejś zamierzchłej przeszłości i z głębokich czeluści dysku.

coś znanego w wykonaniu pewnie mniej znanym.

sobota, 8 maja 2010

środa, 5 maja 2010

es el baile de tu vida.


'- w muzyce nie chodzi o to, że ma się rację, smak, wykształcenie i tę całą resztę.
- no tak. ale o co właściwie chodzi?
- o to, żeby grać, panie heller, żeby grać tak dobrze, tak dużo i tak intensywnie, jak tylko można!'
(herman hesse - wilk stepowy)

por la mia.

poniedziałek, 3 maja 2010

armed with this small butterfly net.


pomajone. dobry czas, mimo aury mocno niesprzyjającej. filmowo. kalamburowo. z szantami przy akompaniamencie ukulele. z ogniskowym (czy raczej grillowym) darciem się i przebojami polskiej piosenki przez megafon. ze śpiewami ze świata różnych stron na głosy liczne, śliczne i pozdzierane wykonywanymi w polskich kolejach państwowych.
z ludźmi.


piosenka z siatką na motyle.

piątek, 30 kwietnia 2010

happy thoughts and smiles across the sea.


rugbyści radością majową przepełnieni. a potem była krew i odzież w strzępach. z majówki '09. kolejna edycja jutro już.

hustle.

czwartek, 22 kwietnia 2010

man is a giddy thing.


siostra. w moim ulubionym późno-popołudniowym świetle.
a w zakopanem zimno. chwilę temu było +2, temperatura odczuwalna poniżej zera. jutro ma cieplej być - oby.

znowu mnie dziś zaskoczyło działanie dźwięków. konkretnie, w tym przypadku, tych tutaj. mimo że dość świeże znalezisko, już po pierwszych kilku sekundach ogarnia mnie jakieś poczucie bezpieczeństwa. swojskości. jak w domu, mimo że dom dwie godziny drogi stąd. magicznie.

niedziela, 18 kwietnia 2010

mellow is the feeling that i get.


w ramach przygotowań do dnia dzisiejszego centrum krakowa zostało wysprzątane pięknie. i świetnie. tylko skąd pomysł, żeby w ramach sprzątania usunąć kosze na śmieci?
zadziwiające.

kolory.

sobota, 17 kwietnia 2010

don't it feel good!


o takiej pogodzie marzyłam od jakiegoś czasu już. pięknie!

i słońce.

środa, 14 kwietnia 2010

won't defeat me.


ania. z żurawiem.
z babskiego spotkania nad kawąpiwemczekoladą. niekoniecznie na raz. w sensie ktocolubi. czy raczej kto na co ma ochotę, bo osobiście lubię wszystkie wyżej wymienione.

piosenka na nie dawanie się deszczowej pogodzie.

poniedziałek, 15 marca 2010

się leczywszy.


ale nie wyleczywszy. jeszcze. pracuję nad tym.
zdjęcie sprzed dni paru.

do posłuchania.

czwartek, 11 marca 2010

niech nic już nigdy złego się nie święci.


święte niech święci się.
bo, jak zostało dziś ustalone, bez kobiet by się nie dało. a jako się rzekło, świętować warto zawsze. nawet jeśli z nutą smutku. zadumy.
więc jeszcze raz, kobietom.
i piosenka dla panów. bo bez nich też nie byłoby dobrze. choć polski przebój filmowy uczy, że dałoby się.

niedziela, 21 lutego 2010

are nothing like the sun.


z leśniczówki. magicznie.
a od dziś zakopane. pogoda się pogniewała chyba. wszystko topnieje, po czym pada nowe i marznie. szaleństwo lekkie, ale może będzie lepiej. a nawet jeśli nie, to i tak będzie dobrze. o.
do posłuchania marsalisowe impresje saksofonowe.